Z okazji obtrąbionego w mediach ostatniego dnia na wywiązanie się z obowiązku podatkowego, czyli jedynego poza śmiercią nieuchronnego (jeśli wierzyć powiedzeniom) usłyszałem, że jeśli ktoś – nie daj Boże – nie zdąży ze wspomnianym wywiązaniem to powinien złożyć akt “czynnego żalu”… Ten właśnie czynny żal rozczulił moje podatnikowe jestestwo a jednocześnie uruchomił wyobraźnię. Żalu czynny [...]
Archiwum kategorii ‘Historałka’
Są takie nieszczęśliwe dni, kiedy trzeba jechać do sklepu choć naprawdę bardzo się tego nie chce. W te dni denerwuje wszystko. Tłum na parkingu, tłum w sklepie, tłum przed stoiskiem z wędlinami, tłum przy owocach, tłum w każdym w zasadzie punkcie sklepu,w którym akurat się znajdziecie i nieodparte uczucie, że gdziekolwiek nie pójdziesz człowieku – [...]
Narto – zimo – fotoreportażyna
Posted: 2010/03/17 in HistorałkaTagi: Cavalese, foto, myeteck, narty, zima
Byłem Ci ja na nartach… Tradycyjnie było pięknie, ale to nihil novi, jako że człek ze mnie od zawsze góro-lubny, narto-lubny i w śniegu zakochany. Tą razą padło na Cavalese. Jak było? Pytanie tak bardzo retoryczne, że aż wstyd zadawać i bezsens odpowiadać. I pomimo ofiar, które ponieść trzeba było (a to straty moralne wynikłe [...]
W drodze do pracy często włączam radio. Czasami jest to jedna z tych radiostacji, na antenie których dzieją się rzeczy dla mnie niepojęte. Wyobrażam sobie wtedy radiostan człowieka, który siedząc po tamtej stronie generuje tę eteryczną katastrofę radionadaktywną. Spikera, który jedzie radosny słowotok na granicy bezdechu, byle tylko wystrzelać stosowne śmieszności odpowiednio kul-wesołe, luźne, modne, [...]
Dorósł liść do wieku buntu. Fryzurę upstrzył na kolorowo i zatęsknił za wolnością i przygodą, znudzony ciągłym bujaniem się i jednostajnością zieleni. Dał się liść namówić na wyprawę. Namówić dał się innym zbuntowanym liściom. Zerwał się zatem radośnie i pofrunął w blasku słońca zabierając się na stopa z ostatnimi ciepłymi podwiewami wiatru. Oglądał z góry [...]
Pamiętam jak dziecięciem będąc wydarzyła się historia, która prawdopodobnie zniszczyła moją potencjalną przyszłość gwiazdy futbolu. Było słoneczne, niedzielne (z tym, że nie jestem pewien) popołudnie. Na piaszczystej nieco murawie (przenośnia taka) stadionu… ogólnodostępnego odbywał się mecz futbolowy niezwykłej rangi: My kontra Oni! Z tym, że gdybyśmy mieli świetlną tablicę to nieco trudno byłoby to opisać, [...]
To było trzecie dziś spotkanie z człowiekiem, który ma zeza rozbieżnego. Trzy razy jednego dnia. Fatum jakieś! To nie jest śmieszne… No dobrze, trochę jest. Ale mam z tym prawdziwy problem. Jeśli natomiast ktoś mający opisywaną wadę wzroku nie daj Boże to przeczyta – błagam, niech nie poczuje się dotknięty! Bo nie na tej wadzie [...]
