W zasadzie dzień tylko jeden deszczowo-brudnej niepogody skłonił mnie do tego mikro-wynurzenia. Niniejszym deklaruję światu (ze szczególnym uwzględnieniem Świętych od pogody oraz ruskich spec-służb od meteorologicznych spisków i manipulacji), że mi wystarczy, że zrozumiałem (aluzju paniał) oraz co następuje: To wcale nieprawda, że upał był zły a klimatyzacja mało wydajna. Słońce, które mi w oczy [...]
Archiwum kategorii ‘Dzienniczyna’
Szpera człowiek po netowych czeluściach w poszukiwaniu tegoiowości. Po wymikroblogowaniu się nastąpił więc czas na kolejny arcypopulares i finalne sfejsbukowanie. Bo to niby zasada podobna a ograniczeń mniej i możliwości więcej. Krótka forma nie jest tu wymogiem i ograniczeniem narzuconym odgórnie ale może być atrybutem – na czym zyskuje jaźń z natury krnąbrna i nieszczególnie [...]
Czy ktoś z mądrych tego świata może nakreślić mi schemat procesu myślowego (nazwijmy to w taki właśnie sposób, na wyrost) jaki ma miejsce u osób nie używających spłuczki? Opcje są takie: 1. Nie umie. Może jakaś ogólnopolska akcja uświadamiająca? Może oczojebne napisy “Tu naciśnij PO (przed też możesz… w sumie, możesz też w trakcie… bylebyś [...]
W zasadzie lubię zimę. A przynajmniej lubiłem. Ale w tym roku przegina, słowo daję. Weźmy tylko odśnieżanie. Wstaję rano tak późno jak się da (oczywiście), wszystko mam mniej więcej obliczone na tyle, że zdążam (“i pan zdanża”) do pracy. Ale zimą się nie da! Nigdy człowieniu nie wiesz czy w nocy był “opad” i jak [...]
Stałem się małomówny – słowa zamarzają mi na wargach. Zamykając drzwi jakiegokolwiek w zasadzie ogrzewanego pomieszczenia staję się robotem w gestach, ruchach i każdej innej formie ruchu, oszczędzając energię i unikając dekompozycji spójnej i zwartej własnej bryły cielesnej. Nastawiony na przetrwanie mogę stawać w parze z Królem Julianem robiąc roboto-performance. Zima. Czy lubię? Tak. Mimo [...]
Chciałbym rąbać drewno, produkować trociny a zakres odpowiedzialności sprowadzić do naostrzenia siekiery. Projekt rozpoczynać siarczystym splunięciem w dłonie a kończyć otarciem potu. Zasoby szacować ilością piwa i kanapek, harmonogram określać z wyprzedzeniem co najwyżej jednodniowym a kamienie milowe kojarzyć wyłącznie z kamieniami. Rozłożonymi w odległości 1609,344 metrów od siebie. Spotkania zespołów roboczych wyglądałyby zawsze tak [...]
Zapalam świeczkę dla Człowieka, który potrafił grać, kochać i żyć jak niewielu innych. Nie umiem pisać o umieraniu więc nie będę próbował.
Kicham, nosem grać zaczynam. Grypa? Daj Boże, żeby ta modna! Mając AH1N1 wzrasta mi znacząco (przynajmniej statystycznie rzecz ujmując) szansa na przeżycie, na dobrą opiekę medyczną a i możliwość zaistnienia w mediach wielce jest prawdopodobna.
Bo tak naprawdę wyjątkowo nie lubię nazbyt sztywnych ograniczeń. I nazbyt sztywnych sztywności. I nazbyt nazbytnych nazbytców. I w ogóle. Odetchłem pełnom piersiom.
Oczywiście, że byłem przeciwnikiem pospolitego ruszenia w dziedzinie blog-owości ogólnonarodowej. Dla ścisłości – przeciwnikiem tylko owego pospolitego hurrra-ruszenia, nie samej idei bloga, bo ta jest świetna. Oczywiście, że pomimo chęci wypowiedzenia się od czasu do czasu “w powietrze”, wzbraniałem się z dołączeniem do grona powszechnie blogujących z czystej, wbudowanej niejako w mój auto-pakiet niechęci do [...]
